Praktyka

Chaos jest tańszy niż porządek

Takie hasło rzucił mój kolega CFO, gdy wspólnie przygotowywaliśmy polską firmę właścicielską do sprzedaży. Kupcem miał być gracz strategiczny, a w grze brał udział fundusz inwestycyjny.

Zrobiliśmy klasykę: PLAN – zadania, kamienie milowe.

A potem… zderzyliśmy się z rzeczywistością firmy zarządzanej przez „Charyzmatycznego Przywódcę”.
Każdy, kto pracuje przy sukcesji lub M&A, zna ten „pakiet startowy”:

# „Egzotyczna” struktura (często nielogiczna dla postronnych).
# Raportowanie wyłącznie „na biurko Prezesa”.
# Hiperfocus na jednym dziale (np. Prezes kocha Produkcję, więc Sprzedaż „jakoś to będzie”).
# Brak kontrolingu z prawdziwego zdarzenia.

Case study: Flota 150 samochodów 🚗

Zarządzanie? „Ręczne”. Wyjątek gonił wyjątek. CFO policzył koszty i zaprosiliśmy fachowców do wyceny profesjonalnego zarządzania.

I wtedy padło to legendarne: „Chaos jest tańszy niż porządek”.

Okazało się, że brak transparentności i procedur trzymał koszty w ryzach. Stworzenie profesjonalnej struktury „wyrównało je w górę”.

Dlaczego więc to zrobiliśmy? Bo profesjonalny kupujący nie kupuje „okazji cenowej wynikającej z bałaganu”. Kupuje bezpieczeństwo, przewidywalność i standard. Jako Interim CEO wiem, że ten „podatek od porządku” to najlepsza inwestycja przed sprzedażą.

W takich momentach wchodzę ja – cały na biało (choć wolę porównanie do Winstona Wolfa z „Pulp Fiction”). Rozwiązuję problemy, o których inni tylko piszą w podręcznikach. ☕💼

Znacie to z własnego podwórka?

Drodzy Prawnicy, Doradcy, Bankierzy – czy często musicie tłumaczyć Właścicielom, że za „święty spokój” (i wyższe mnożniki w wycenie 👍 ) kupującego trzeba najpierw zapłacić porządkiem?

Dajcie znać w komentarzach! 👇

Ps. Piszę o tym, co nieoczywiste. Na Li jest mnóstwo „mądrych głów”, ale życie w firmach właścicielskich rzadko bywa tak proste, jak w prezentacji w Power Pointcie. 😉