„NIKT nie będzie MNIE oceniać!”
Czy częścią konfliktu sukcesyjnego bywa osobowość „Charyzmatycznego Przywódcy”? 🤔
Od kilku dni układałem sobie w głowie treść dzisiejszego posta. Triggerem stała się wczorajsza rozmowa z jednym z Prawników realizujących transakcje M&A. Pracujemy razem nad ciekawym projektem. 👌
Jednym z kluczowych elementów układanki sukcesyjno-konfliktowej (jakże popularny temat!) jest osoba jednego z Właścicieli firmy. Przez 20 lat tworzył i zarządzał spółką, która osiągnęła znaczącą pozycję na rynku. Można ten czas podsumować krótko: „Szacun!” 👏👏
Ale lata lecą i trzeba podejść do tematu sukcesji oraz przekazania władzy „młodemu pokoleniu”. Niby oczywiste, ale… 🛑
Wtedy pojawiają się osoby z zewnątrz – czyli na przykład ja, w roli „pana Wolfe’a” od rozwiązywania takich biznesowych łamigłówek 🐺💼 – i zaczynają zadawać pytania:
- Dlaczego „tak”? 🧐
- A dlaczego została podjęta „taka” decyzja? 🤔
- „Kto” i dlaczego wtedy został przyjęty do pracy? 👥
- „Jakie” dostał zadanie i wsparcie? 🎯
- A „kto” z Zarządu („Charyzmatyczny Przywódca” był oczywiście jednoosobowym Zarządem) został rozliczony z tej błędnej decyzji? 📉
Jeżeli pracowaliście z lub dla „Charyzmatycznych Przywódców”, to doskonale wiecie, jak to się kończy:
🔥 po pierwszym takim pytaniu dyskusja uderza w ścianę,
⚡ agresja rośnie,
❌ szansa na dalszą racjonalną rozmowę znika.
Bo „Charyzmatycznych Przywódców” NIKT NIGDY nie rozliczał. I jak teraz przeprowadzić sukcesję – czy to rodzinną, czy biznesową? 🤷♂️
👇 Pytanie do moich znajomych Prawników, Doradców i Specjalistów od M&A:
Jak Wy radzicie sobie z rozbrajaniem takiego ego w procesach sukcesyjnych? Da się to poukładać bez otwartej wojny? Podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach! 👇


