Refleksja

Nie oddam mojego dziecka do kamieniołomu

To zdanie usłyszałem na początku mojej kariery doradczej od „Charyzmatycznego Przywódcy”, gdy przygotowywaliśmy razem z funduszem plan sprzedaży Jego spółki. I mam tę wypowiedź głęboko w pamięci.

Kilka dni temu rozmawiałem z Panią Prezes spółki, którą razem „zmienialiśmy” z prywatnej, polskiej firmy w oddział europejskiej „prawie-korporacji”. 🇪🇺
W tym procesie trzeba było zrobić wiele rzeczy, które w takich sytuacjach są konieczne:
✅ uporządkowanie struktury i odpowiedzialności,
✅ przegląd kadr i rozstania z „krewnymi i znajomymi Królika”,
✅ wdrożenie kontrolingu,
✅ zarządzanie CAPEX-em i wiele innych nowych dla Nich standardów. 📊

Z perspektywy kilku lat Pani Prezes (która pracowała także w spółce przed zmianą Właściciela) skierowała moją uwagę na temat „Ducha Firmy”. Wspomniała, że „kiedyś firma miała Duszę, a teraz decyzja z Centrali może w trybie natychmiastowym zmienić wszystko”.

I tutaj przypomniało mi się porównanie „korporacji” do „kamieniołomów”… 🧱

W planowaniu sukcesji Właściciele często postrzegają zachodnie firmy jako bezwzględne, pozbawione uczuć, zarządzane Excel-em maszyny. Czy słusznie? Z chęcią usłyszę Wasze opinie. 💬

Ps.
Wczoraj rozmawiałem z przedstawicielami rodzinnej firmy. Szykują się do „zmiany”. Czy będzie to sukcesja rodzinna? A może profesjonalizacja firmy i stworzenie wehikułu dywidendowego? Czy sprzedaż, ale do wartościowej firmy?
Bo Im zależy na „Duchu Firmy” i nie chcą „oddać dziecka do kamieniołomu”. ✨